Waluty
Samotność z Ragdollem? 0
Samotność z Ragdollem?

Czy wiecie, że mając kota rasy Ragdoll człowiek nigdy nie będzie sam? Ragdoll towarzyszył Ci będzie nawet w miejscu gdzie samotność jest wskazana. A jak go fizyczne w domu w danym momencie nie ma bo pojechał np. na wizytę kontrolną do weterynarza to i tak jest z tobą w postaci sierści na kanapie.

Ostatnio przeglądając grupę poświęconą Ragdollom ktoś zadał pytanie: Czy Ragdoll może kilkanaście godzin dziennie  zostawać sam w domu? W moim odczuciu nie może. Jest to rasa bardzo towarzyska i związana z człowiekiem.

Niestety większość odpowiedzi na zadane przez autorkę posta pytanie brzmiała: pewnie, przecież to kot i on się dostosuje do twojego trybu życia.

Trzeba jednak pamiętać, że Ragdoll to nie jest taki sobie zwykły dachowy kot, któremu obecność człowieka jest może trochę obojętna byleby miska była pełna.

Z moich obserwacji wynika, że Ragdolle mają psie charaktery i uwielbiają spędzać czas z człowiekiem, niekiedy nawet bardziej niż z osobnikami swojego gatunku. Z pewnością dostosuje się do trybu życia właściciela pracującego po kilkanaście godzin dziennie ale czy taki kot ma inny wybór?

Decydując się na kota zwłaszcza Ragdolla, musimy pamiętać, że jemu też należy poświęcić czas a jeśli go nie masz to nie decyduj się na żadnego zwierzaka. Owszem jest alternatywa w tej sytuacji – przygarnij dwa kociaki w tym samym czasie, przynajmniej nie będą samotne podczas twojej, wielogodzinnej nieobecności.

Poniżej kilka historii z naszego życia na dowód tego, iż Ragdolle to nadzwyczaj towarzyskie koty.

Mamy  przyjaciół którzy nas regularnie odwiedzają. Absolutni miłośnicy kotów (sami mają dwa Ragdolle). Przylecieli do nas na kilka dni. Oczywiście totalna euforia, biegające po domu malutkie, puchate kuleczki, przytulające się, zaczepiające i widzące we wszystkim i wszystkich fajną zabawkę (niestety obżarły piękną skórzaną torbę podróżną naszych gości, choć ostrzegałam, żeby schować bo małe mogą się dobrać. I co? Dobrały się :)

Posiedzieliśmy sobie wieczorkiem, pogadaliśmy, nadrobiliśmy stracony czas popijając winko… Czas iść do łóżka bo wiek już nie ten gdzie siedziało się do 3:00 nad ranem i o godzinie 7:00 wstawało się jak młody bóg w moim przypadku bogini.

Mówię do gości: Zamknijcie sobie na noc drzwi bo maluchy nie dadzą Wam spać

Oni: Nieeee no co ty… Niech z nami śpią ,będzie fajnie, poprzytulamy się do nich…

Ja: No ok., jak chcecie a w głowie myślę sobie ciekawe jak długo wytrzymają…?

Poranek.

My, czyli ja i Łukasz  wypoczęci, wyspani bo maluchy spędziły noc w pokoju obok z naszymi przyjaciółmi 😊

Siadamy do śniadania. Goście wyglądają jakby mieli kaca choć jest to raczej niemożliwe bo wypiliśmy w czwórkę tylko dwie butelki wina.

Pytam: jak Wam się spało?

Oni: Spoko tylko że…,

i w tym momencie już wiedziałam co chcą powiedzieć,

maluchy nie dały nam pospać.

Kolejny wieczór. Kładziemy się spać i słyszę z pokoju gości:

„Zamknij drzwi, żeby maluchy po nas w nocy nie skakały. Tym razem chcę się wyspać…”

Pewnie teraz  pomyślisz, że to my obudziliśmy się niewyspani?

Niespodzianka.

Oboje z Łukaszem spaliśmy doskonale. Nikt i nic po nas w nocy nie skakało i nie budziło.

Dlaczego?

A no dlatego,  że kociątka już się nauczyły, że jak będą po nas w nocy skakać to robią „wypad” z sypialni a my za nimi zamykamy drzwi więc zazwyczaj w nocy są grzeczne. Goście natomiast dla naszych maluchów to była świeża krew, ktoś kto nie wie co ich czeka gdy się zostawia otwarte w nocy drzwi.

W naszym domu jest jedno jedyne miejsce gdzie kocięta nie mają wstępu, jest to pracownia .

Niestety na czas odchowania miotu jestem zmuszona przenosić się z pracowni do salonu. Dlaczego? Bo za każdym razem jak zamykałam za sobą drzwi pracowni maluchy stały pod nimi miaucząc, drapiąc i próbując się przez nie przebić.

Pamiętam, że kiedyś w jednym miocie był taki kociak, który podczas mojej pracy siadał mi na kolanach i uparcie trącał mnie łapką żeby go głaskać.  Jak próbowałam ignorować to właził mi na klawiaturę i darł się w niebogłosy. Na niego  był tylko jeden sposób. Trzeba było miziać, aż maluch zaśnie.

Kolejny dowód na to, że człowiek musi mieć czas dla Ragdolla to Chappi (nasz kocur -  mam nadzieję, że niebawem otrzyma miano kocura  kryjącego 😉) i moja mama.

Chappi mieszka z moimi rodzicami i więź łącząca go z moją mamą jest niesamowita ale to historia na inny wpis 😉 W każdym razie Chappi chodzi za moja mamą krok w krok. Tam gdzie ona tam jest Chappi. Mama idzie do ogrodu on idzie razem z nią. Kładzie się obok i grzecznie czeka, aż jego Pańcia skończy robić to co zaczęła. Rodzice oglądają TV w salonie. Gdzie jest kot? Leży na ławie pomiędzy dwoma fotelami na których siedzą rodzice i każde z nich głaska go od swojej strony. Muszę przyznać, że chłopak wie jak się ustawić 😉 A teraz najlepsze. Mama idzie za potrzebą. Gdzie jest kot? Drze się pod zamkniętymi  drzwiami łazienki.

Przypomniała mi się jeszcze jedna historia. Tym razem bohaterką jest Molly. 

Zazwyczaj chodzimy spać około 23:00. Tego wieczoru Łukasz położył się o normalnej godzinie a ja jeszcze krzątałam się po kuchni. Molly wyglądała na zdezorientowaną. Ja w kuchni, Łukasz w sypialni a  ona na rozdrożu… Nie wie co  ma zrobić. Do kogo pójść.  Usiadła w korytarzu pomiędzy sypialnią a kuchnią. Spoglądając na mnie zaczęła przywoływać (czyt. miauczeć) mnie do porządku, że to już ta godzina w której powinnam leżeć w łóżku. Skończyłam to co miałam do zrobienia i poszłam do sypialni. Mollka położyła się w nogach i nareszcie mogła spokojnie zasnąć bo wszyscy byli na swoim miejscu.

Kolejny dowód na to,  że Ragdollom kontakt z człowiekiem nie jest obojętny. 

Nasi znajomi, którzy mają dwa Ragdolle za każdym razem jak wracają z jakiegoś wyjazdu to przez dwa dni od ich powrotu, koty ostentacyjnie pokazują swoje niezadowolenie,  że zostały pod opieką kociej niani.

Sadzę, że rozłąka  Ragdolla z jego opiekunem od czasu do czasu krzywdy mu nie wyrządzi o tyle pozostawianie go na  codzienną, kilkunastogodzinną samotność już tak. Stąd moja gorąca prośba do tych, którzy intensywnie myślą o zakupie kota tej rasy, żeby mocno się zastanowili nad ilością godzin spędzanych poza domem. Po co mieć zwierzaka skoro ledwo co się wyrabia na zakrętach?  

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl